Andrzejki w klasie 3a
Andrzejki kiedyś były najbardziej wyczekiwanym dniem, szczególnie przez wszystkie panny. Wróżby wykonywane w tym czasie traktowano bardzo poważnie. A całemu obrzędowi patronował św. Andrzej. Pomagał on w poznaniu przyszłości, przede wszystkim imienia przyszłego ukochanego, jego pochodzenia i stanu posiadania. Tej nocy wokół domów palono wielkie ogniska, które miały odpędzać złe duchy. Sny w nocy z 29 na 30 listopada uważano za prorocze, dlatego też czasem panny spały w koszuli wywróconej na lewą stronę lub wkładały elementy męskiej bielizny lub spodnie pod prześcieradło. Liczyły również sztachety w płocie w nadziei, że poznają datę swojego ślubu – jeśli liczba kołków była parzysta, dziewczyna miała wyjść za mąż w nadchodzącym roku. Liczyły również słomki wyrwane ze strzechy słomy. Parzysta liczba oznaczała to, że dostanie młodego chłopaka, a nieparzysta – wdowca. Takich wróżb było naprawdę dużo. Dzisiaj w naszej klasie również było bardzo wesoło, a emocje związane z zabawami andrzejkowymi udzieliły się wszystkim. Trzecioklasiści przekłuwali serce z imionami- trafione imię będzie imieniem przyszłej żony lub w przypadku dziewcząt męża. Brali udział w wyścigu butów- właścicielka lub właściciel buta, który pierwszy przekroczy próg pierwsza/y wyjdzie za mąż/ożeni się. Uczniowie rzucali monetą do pojemnika, wcześniej trzeba było pomyśleć życzenie, jeżeli moneta trafi do pojemnika, życzenie się spełni. Ostatnia wróżba-wróżba z butelką. Trzeba było zakręcić butelką i odczytać zaszyfrowane „wróżby”. To była wesoła zabawa.

